
W szkole, tak jak w calym zyciu ludzi, uczniow mozna bylo podzielic na kilka grup. Na pierwszym miejscu zawsze byly te genialne dzieciaki, z dobrych rodzin, ktorym rodzice poswiecali tyle samo czasu albo i wiecej jak swoim perfekcyjnym ogrodkom, przy perfekcyjnych domkach. Rzeczywiscie, w szkole szlo im dobrze albo dlatego, ze urodzily sie inteligente albo takie sie stawaly poprzez uczeszczanie na poza szkolne, platne korepetycje. W ich cieniu zyly tak zwane przecietniaki, nie mniej inteligente tylko... Ich rodzice pewnie nie mieli za duzo czasu i pieniedzy, ktore mogliby im poswiecic. Nauczyciele czasem mylili ich imiona z innymi, a czasem wogole zapominali na rzecz slowa „kolego” , „kolezanko”. Ale wlasciwie to nikt sie nie za bardzo przejmowal ludzmi, ktorych nie bylo widac. Trzecia grupa byli uczniowie stwarzajacy „problemy”, ktorym uwage poswiecano z nieprzyjemnego obowiazku. „Wredne gnojki” to jeden z ich synonimow. Niekotrzy uczyli sie dobrze, inni poprostu nie mogli. To zreszta bez znaczenia, wyrok czekal na nich juz z gory ustalony.
A gdzie ja bylem? Chcialbym zostac w tej pierwszej i zyc tak jak oni, w przyszlosci objac jedno z urzedniczych stanowisk, nie zadawac duzo pytan i nie zastanawiac sie dlaczego. Moze nawet zostalbym premierem lub jakas inna wazna persona, moze? Niestety najczesciej to nie my wybieramy, a jedynie przyjmojemy godnie lub nie to co daje nam zycie. Dlatego mlody geniusz stal sie niewidzialny by po jakims czasie wyskoczyc z sila niszczacego gromu. Czy bylo to ciekawe? Napewno. Przyjemne? Nie zawsze mi sie podobalo. Pierwsza klasa...
5 comments:
z rodzicami prawie nie mam kontaktu, oni mnie nie znaja, ja ich takze nie. nie wiem kim byli. oni nie wiedza, dlaczego placze albo sie ciesze. lubimy sie albo sie nie lubimy. nie ma znaczenia.
moj ojciec nie chcial, zebym sie rozwijala - chodzila do szkoly muzycznej, bo wtedy bede miala mniej czasu na sprzatanie w domu lub prace w ogrodku. nieraz nie moglam sie uczyc na jakis sprawdzian, bo mialam nakaz pracy w ogrodku i nie obchodzilo go to, ze musze sie uczyc.
mama nigdy nie sprawiala problemow z pytaniami, czy odrobilam prace domowa, czy mam jakis sprawdzian, a ten co byl - jak mi poszedl. po prostu chodzila lub nie na wywiadowki i dostawala kartke z ocenami - koniec wysilku.
A oceny byly przewaznie dobre. mimo ze mialam tumult zajec dodatkowych nie zwiazanych ze szkola. na korepetycje nie chodzilam, bo nie musialam. moze dlatego zawsze bylam cienka z jezykow. a jak mialam problem z fizyka, to szlam do Madziaka ;]
Szkoly skonczyly sie dla mnie pomyslnie. Bardzo duzo tego, czego mnie nauczyli - zostalo zapomniane. bo komu to potrzebne - mi na studiach na pewno nie.
A poza tym - nadal jestem glupia ;]
spodnie powiązane łańcuszkami, tasiemka we włosach innym razem czaszka zgolona na łyso.. zawsze potrafiłam patrzeć na ludzi, dzięki czemu znałam ich czułe punkty, co z kolei umożliwiało mi wyprowadzanie z równowagi w niedługim czasie. Większość nauczycieli mnie nienawidziła, część po prostu się bała, potem.. po prostu mi się znudziło
teraz patrze na ludzi na studiach, ludzi którzy powinni być dojrzali i widzę w niektórych siebie sprzed lat.
Nie zgodzę się jednak z faktem, że rodzina w której się urodziliśmy, definiuje nas całkowicie. To prawda, że ma ogromny wpływ, jednak człowiek w momencie dojrzewania, przejmuje ster w swoje dłonie i od niego zależy kim będzie.
"Nic się nie kończy prostym tak lub nie" jak śpiewa Kaczmarski.
eve poznajesz sale ze zdjecia?;d
Dokładnie, Eve. ...i nie na darmo giną wojownicy :)
O moj Boze!! Zalozyles bloga i slowem mi nie wspomniales az sama swa inteligencja przecietna odszukalam Cie w sieci !!
Sied, czytam, przesuwam stroe do gory... A tam sala od polaka. Siedze w kuchni, meczac sie nad hiszpanem i opowiadajac znajomym prawie sie poplakalam nad tym co minelo i juz igdy nie wroci, nad dobrymi licealymi czasami nawet jesli "ci lepsi" uwazali nas za przegrancow.
To my - Ci co walcza i sie nie poddaja osiagna w zyciu co chca.
Woiownicy.
Droga do szczescia kreta lecz warta przejscia.
Tomi pozdrawiam.
Pozdrawiam moja klase,
blogoslawie miejsce w szkolej lawie,
obdrapane sciany,
kanapki znajomych
i ludzi ktorych nigdy nie zapomne.
Karolla
Post a Comment