
- Musze Pani powiedziec, ze z Pani synami to nie ma najmniejszych klopotow! Wrecz przeciwinie. Krzysiek wyprzedza wszystkich w klasie jezeli chodzi o matematyke, niedlugo bedzie mogl zaczac podrecznik na nastepny rok. Z innym przedmiotami wcale nie radzi sobie gorzej. Maciek natomiast nie ma juz zadnych problemow z czytaniem, a literki kladzie rowne mam nadzieje, ze pojdzie w slady brata. Wszyscy na to liczymy.
- Och, tak sie ciesze to slyszac, w domu te dzieci sa jak male aniolki. Staramy sie z mezem jak najbardziej, zeby niczego im nie brakowalo i mialy duzo czasu na nauke. Ciesze sie, ze rosna takie madre; Jezeli nie bedzie miala Pani nic przeciwko to pojde juz. Tutaj sa pieniadze na czesne, za obydwu na kolejne pol roku. Gdyby cokolwiek Pani ode mnie chciala... Zapisala Pani moj numer?
- Tak zapisalam, mysle jednak ze nie bede musiala nigdy go wykrecac. Prosze zlozyc ode mnie Mackowi najlepsze zyczenia urodzinowe, szkoda ze zachorowal. Dzieci przygotowaly dla Niego prezent, prosze.
- Dziekuje, to bardzo mile, maly na pewno sie ucieszy. Do widzenia!
- To twoje pierwsze urodziny jako uczen prawdziwej szkoly, nalezy ci sie zatem uczniowski prezent! – Powiedzial moj brat, mlody geniusz ale wciaz moj brat. Gdy bylismy mali zawsze go podziwialem, wiedzial wszystko i znal odpowiedz na kazde pytanie z naszego dzieciecego swiata. Chociaz uwazalem, ze za duzo czytal ksiazek i zbyt czesto ogladal te filmy dla doroslych po bajce na dobranoc. Jednakze wtedy wreczyl mi maly, ladnie zapakowany prezent urodzinowy. Chciwie rozwerwalem papier spodziewajac sie pudelka czterometrowej gumy do zucia, ktora widzialem w sklepie lub nowe swiecace jo-jo, przez ktore nie moglem spac w zeszlym tygodniu. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy zobaczylem podluzne pudelko z jasnego, lakierowanego drewna. Teraz nie bylo mowy juz o jo-jo. Otwierajac je z nadzieja na gume, zobaczylem starannie wykonane, pozlacane wieczne pioro.
- Krzysiu.... Dziekuje Ci... Ale co moge tym zrobic? – Bez jakiego kolwiek znaku irytacji ze strony brata zostalem dokladnie poinstuowany „co moge z tym zrobic” i jak. Niemniej jednak dziecko z pierwszej klasy szkoly podstawowej nie moglo docenic takiego prezentu, wiec zostawiajac pudeleczko na stole zabralem sie za ciekawsze rzeczy. Jakie? Nie pamietam. Po kilku latach lezakowania na polce zaczalem uzywac tego piora, by ostatecznie wpasc w maniere pisac nim wyjatkowe dla mnie listy. Aczkolwiek pisze nim strasznie krzywo. Och bracie... Byles wspanialy! Na Tobie moglem polegac. Ty...Byles. Ciekawe czy tamten list tez pisales takim specjalnym „piorkiem”? Literki byly cienkie i krzywe...
Przez pierwsze lata w szkole gonilem za reputacja brata. Bylo to z gola nie mozliwe. On byl stu procentowym mlodym geniuszem dla ktorego nie bylo zadania nie do rozwiazania. Uczyl sie chetnie ale chyba tak naprawde wszystko samo wskakiwalo mu do glowy i wszystko szlo latwo. Ja bylem inny, bylem poprostu dobry. Rodzice dbali bym wystarczajaco dlugo szlifowal w domu to co sprawialo mi trudnosci. Jednak z wiekszoscia sobie radzilem sam.
Cieplo, milo i spokojnie. Tymi trzema slowami opisal bym tamten czas. Nie byl by to opis dlugi, gdyz o rzeczach dobrych z reguly nie mozna dlugo opowiadac bez znudzenia sluchaczy. Zreszta sam pamietam tylko niektore momenty, reszta odeszla w zapomnienie. Dzisiaj czuje sie tak jak bym nigdy tego nie poznal, a jednak jest tam gdzies na dnie, zagrzebane „mocniejszymi” uczuciami – uczucie ciepla, milosci i spokoju. To wazne.
2 comments:
"Ciekawe czy tamten list tez pisales takim specjalnym „piorkiem”? Literki byly cienkie i krzywe..." cholernie wzrusza
ten tekst przypomina mi cos, czym nigdy sie z Toba nie podziele...
i to mnie boli... ze nie potrafie wszystkiego powiedziec.
ale mysle, ze Ty wiesz wszystko...
Post a Comment